Wady i zalety przedłużonych weekendów

Każdy z nas lubi te dni, które są ustawowo wolne. To wszelkie święta państwowe i kościelne, do których można dobrać jeden lub dwa dni urlopu i zyskać całkiem zacny odpoczynek od pracy. Mamy aż 13 dni świątecznych i zależnie od tego, jak ułożą się w kalendarzu, planujemy wtedy różne wyjazdy czy spotkania rodzinne. Najlepszym przykładem są majówki. Na przykład w 2018 roku biorąc zaledwie 3 dni urlopu można zyskać aż 9 wolnych dni, więc można tu nawet zaplanować zagraniczne wczasy. Inne okazje to Wielkanoc, Boże Ciało, Święto Niepodległości, Trzech Króli, Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny oraz Boże Narodzenie. Dokładamy 2-3 dni urlopu i mamy przedłużony weekend.

Przedłużone weekendy i ich konsekwencje dla firm

Radość zwykłego Kowalskiego z dodatkowych wolnych dni ma jednak swoją cenę, naraża na spore koszty wielu pracodawców. Szacuje się, że w skali kraju ponoszą oni z tego tytułu koszty na poziomie 3,5 mld złotych na rok. W tej kwocie mieszczą się m.in. koszty pracownicze czyli podwyższone stawki dla osób pracujących w świąteczne dni. Inne składowe to np. energia elektryczna, ochrona obiektów i amortyzacja sprzętu. Według danych statystycznych w dni ustawowo wolne pracuje zaledwie 20% firm, głównie tych, dla których utrzymanie ruchu jest zwyczajnie koniecznością.

Przedłużone weekendy-skutki dla budżetu państwa

Takie przedłużone świętowanie obywateli nie pozostaje też bez negatywnych skutków dla państwowych finansów. Dlatego też spory sprzeciw ekonomistów budzą pomysły na wprowadzanie kolejnych świąt, jak miało to miejsce w 2016 w przypadku Trzech Króli. Samo Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podawało wtedy do publicznej wiadomości, że każdy wolny dzień, kiedy gospodarka wyhamowuje, to zmniejszenie PKB o 0,3%, tj. około 6,3 mld złotych. W 2015 roku Polska razem ze zwykłymi weekendami miała aż 113 dni wolnych, więc dodanie kolejnego święta mogło budzić spore konsekwencje.

Według danych statystycznych i opinii analityków mamy zbyt dużą ilość przedłużonych weekendów w stosunku do swojej sytuacji gospodarczej. Okazuje się, że to kilka dni wolnych więcej niż bardziej rozwinięte kraje unijne, np. Wielka Brytania ma ich zaledwie 8.

A jakie wydatki ponosi zwykły Kowalski?

Przedłużone weekendy, oprócz odpoczynku, powodują też podwyższone wydatki obciążające nasze domowe budżety. W takie wolne dni wyjeżdżamy, zwiedzamy, zapewniamy dzieciom przeróżne atrakcje itd. To z punktu widzenia relaksu i budowania relacji w rodzinie, przedłużony weekend jest jak najbardziej pozytywnym zjawiskiem, natomiast dla naszych portfeli jest sporym obciążeniem.

Oprócz tego przedłużone świętowanie to również okazje do nadrobienia zaległości towarzyskich i rodzinnych. Spotykamy się więc z rodziną i przyjaciółmi, a to oczywiście oznacza wydatki. W święta nasze stoły uginają się pod ilością potraw, w maju ruszają masowo grille, a to wszystko w towarzystwie sporych ilości napojów wyskokowych. Szacuje się, że na takie biesiady wydajemy jednorazowo około 400-500 zł.

Oczywiście nie można patrzeć na przedłużone weekendy jedynie przez pryzmat strat i wydatków, bo przede wszystkim są to okazje do wypoczynku i naładowania baterii. Nie można jednak nie zauważyć, że jest tu swoisty konflikt pomiędzy interesami jednostki i ogółu oraz konieczność uważnego planowania wydatków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *